28 mar 2016

Pan Posłuszny i rasizm kulturowy

Pan Posłuszny spotkał się, nie po raz pierwszy, z pojęciem rasizmu kulturowego. Zestawienie groźnego słowa – rasizm z pozytywnym słowem – kultura, wzbudziło w nim naturalny odruch obronny. Taki zestaw pojęciowy wydał mu się niebezpieczny pod względem budowy nowego systemu opresji językowej, która może posłużyć doraźnym celom erystycznym.


Znalazł także ciekawy fragment tekstu –„Historycznie ujmując rasizm dzieli się na „stary” i „nowy”. Nowe rozumienie rasizmu opiera się na pojęciu etniczności, czyli katalogu wzajemnie i silnie z sobą powiązanych cech społeczno-kulturowych. W przeciwieństwie do „rasy”, etniczność należy do kategorii z gruntu socjologicznych i wyznacza rzeczywiste różnice pomiędzy społecznościami. Nowy rasizm zastąpił więc argumentację biologiczną – dowodami kulturowymi. Mechanizm rasizmu kulturowego polega na uznawaniu wartości kulturowych grupy większościowej za lepsze, wyższe od wartości grup mniejszościowych, od których oczekuje się asymilacji i podporządkowania, co oczywiście wiąże się z systemem władzy. Według ONZ nie ma różnicy między dyskryminacją rasową a etniczną.” - http://rownosc.info/dictionary/rasizm/


Pan Posłuszny oczywiście wiedział od czasów studiów, że podział na kultury lepsze i gorsze został już dawno zarzucony, no bo jak i po co porównywać i wartościować wytwory kulturalne np. Aborygenów i Brytyjczyków. Powstają przecież w specyficznych warunkach, czasie i zaspokajają specyficzne problemy. Brytyjczyk w hełmie korkowym i z karabinem w dłoni nie powinien czuć się lepszym od Aborygena z przepaską biodrową i dzidą w ręce.

Nie zgadza się jednak, że asymilacja (wymieniona jednym tchem obok podporządkowania) jest rasizmem (kulturowym). Asymilacja jest bowiem naturalnym procesem zespolenia się z okolicznym środowiskiem i kulturą, która nie oznacza wyzbycia się własnej tożsamości. Polak przebywający przez wiele lat w USA i nie znający języka, kultury i obyczajów swojego miejsca zamieszkania stanie się dziwolągiem. Ba, nic nie stoi na przeszkodzie, aby uznał elementy nowej kultury i obyczajowości za własne, jeżeli mu odpowiadają i dobrze się w nich czuje. Asymilacja nie musi równać się podporządkowaniu a zestawienie tych dwóch terminów obok siebie wskazuje, że jest to zło niemal jednakie. Tymczasem jest to nadużycie.


Panu Posłusznemu nie podoba się także sam termin „rasizm kulturowy”, który w rozmowach, sporach czy manifestacjach będzie (albo już jest) sprowadzany po prostu do rasizmu. Nawet ONZ twierdzi, że nie ma różnicy między rasizmem rasowym a etnicznym, zatem można wszystko wrzucić do jednego worka, bo taka jest już ludzka przypadłość i praktyka.

Pan Posłuszny wolałby, aby rasizm (jak sama nazwa wskazuje) związany był tylko z rasizmem ze względu na kolor skóry i pochodzenie. Dlaczego? Termin ten niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i semantyczny. Za rasizmem kryje się w domyśle Hitler, holokaust i maszerujące oddziały SS. Rasizm, sam w sobie, przestał być tylko pojęciem, a stał się ciężkim epitetem, który może wprowadzić każdą rozmowę w emocjonalną burzę, nie mającą już nic wspólnego z merytoryczną rozprawą.

Tymczasem kultura nie jest czymś danym raz i na zawsze. Człowiek jest przecież wolny i ma prawo wybierać z niej to, co mu odpowiada a od innych jej elementów się odcinać, albo pomniejszać ich znaczenie. Czym innym jest rasa – koloru skóry czy pochodzenia zmienić się nie da a ocenianie człowieka wg takich kryteriów jest jedynym i uprawomocnionym, zdaniem Pana Posłusznego, kryterium.

Pan Posłuszny odrzuca zatem jednostronnie pojęcie rasizmu kulturowego, jako nieostre, ideologiczne i niebezpieczne z punktu widzenia znacznego potencjału opresji językowej. O kulturze trzeba bowiem rozmawiać bez balastu wykreowanych pojęć i uproszczeń, które można zresztą rozwijać ad absurdum.

Idąc powiem tropem zestawiania potężnego słowa rasizm z dowolnymi przymiotnikami i dziedzinami ludzkiej aktywności można wykreować rzeczywistość, w której wszystko stanie się mniejszym lub większym rasizmem.

Nie smakuje ci barszcz ukraiński albo włoskie dania z makaronem. A może wręcz nie znosisz i nie tolerujesz tych kuchni – jesteś rasistą kulinarnym

Nie lubisz prozy amerykańskiej, poezji włoskiej a może do wściekłości doprowadzają cię reportaże z większym zacięciem literackim niż dziennikarskim – jesteś rasistą literackim

Nie lubisz piłki nożnej, kibiców, klubów i całej tej otoczki skąpanej w ogromnych pieniądzach, których nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić? – jesteś rasistą sportowym

Pan Posłuszny oczywiście żartuje z tymi przykładami i trudno „rasizm kulinarny” odbierać inaczej, niż z przymrużeniem oka. Zarazem boi się jednak, że ludzie, którzy mają ogromną tendencję do upraszczania świata i obejmowania go w wygodne formułki (czy to z prawa czy z lewa) już przebierają nogami na myśl, że całą aktywność człowieka będzie można ująć w definicjach, tak jak matematycy starają się ująć świat w liczbach.


Humanistyka to dziedzina w której nie można wygrać a sukcesem jest nie przegrać – tak mówił mu pewien wykładowca uniwersytecki. Niestety, nie ma tak łatwo, dlatego Pan Posłuszny nie godzi się na łączenie rasizmu z czymkolwiek. Rasizm odnosi się do rasy i wiele złego z tym się wiąże. Chcecie nowy, fajny termin? Stwórzcie go sobie od zera. Może kultizm? Brzmi słabo? Bez mocy? No właśnie.


2 komentarze:

  1. Czekałam, aż ktoś to w końcu napisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem, aż by się chciało nawet mocniej napisać, ale jestem za dyskusją a nie walką słowną ;)

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny i komentarze