19.11.2016

Dlaczego tak...niepoważnie?

Polityka już od dawna staje się (stała się?) częścią popkultury. Nie warto mieć jakichkolwiek złudzeń, że poważne i głębokie dyskusje telewizyjne czy nawet radiowe są rzeczywiście poważne. Gdy jest za dużo powagi a za mało zabawy to widza czy słuchacza jest za mało. Zamiast tego dominuje pop- polityka, w która w sposób popularny i coraz bardziej przystępny i możliwie bezbolesny dostarcza ludziom publicystyki. Wysoko trzymać sztandar starają się jeszcze dziennikarze piszący dla tygodników opinii. Jednak jak sama nazwa zdaje się wskazywać – ich celem jest kształtowanie opinii a może nawet lepiej napisać – formułowanie takich opinii, jakie czytelnicy chcą poznać, aby utwierdzić się w swoich przekonaniach. Tymczasem, to nie jest tak, że my mamy jakieś poglądy, to poglądy oraz przekonania mają nas i bardzo łatwo a także niepostrzeżenie można minąć granicę, gdy zaczynamy myśleć i mówić tezami, frazami i opiniami innych (mądrzejszych może, bo pojawiających się w TV osób). Nie chcę już pisać o etatowych ekspertach i znawcach, bo to widzi już każdy, kto się takimi tematami interesuje.


Niestety, polityka pozostaje strefą bardzo poważną, bo od naszych wyborów i poglądów zależą nie tylko nasze losy, ale i losy potomnych. Wymaga ona zatem odpowiedzialności, wnikliwości i nieustannego dążenia do prawdy, jaka by ona nie była. Rzeczywistość trzeba analizować, jak robią to naukowcy a nie szermować swoim światopoglądem. Światopoglądem, który mnie, jako politologa a nawet poniekąd dziennikarza, bardzo mało interesuje. A tak naprawdę, wcale.

29.06.2016

wczasowisko



plaża ma urok psa i swąd uroczysk, merda trzciną
na warującej czaszce jeziora. czynne słońce naciera
osłupiałą wodę, w pojedynkę: na zaschnięty ogień

białe ciałka podlotków, bezładne dla seryjnych wędkarzy
na molo czekają pociągów, w głąb. młokosy z wrzosowisk
egzekwują przerzuty z głębi pola: między antyciała lampucer,

czerwone łebki superjednostek, lafiryndy w zwrotniku raka,
starowinki wymoszczone w grajdołach. niewydarzeni na przyczółku

do nieistnienia, jak bryza na ścianie ośrodka wypoczynkowego
niedoczynni, na tarczy, upału. staję się tam bywalcem, zapuszczonym
tubylcem: rylcem na piasku. blisko od wody, blisko odludzi

dog days are over, dog days are over

(lewą ręką ciemności jest światło
w prawej trzyma trzcinkę)





22.06.2016

Barany. Islandzka opowieść o dwóch capach

Po obejrzeniu Fusi’ego zapragnąłem raz jeszcze zanurzyć się w chłodny islandzki klimat. „Barany. Islandzka opowieść” czyli produkcja skandynawska z polską koprodukcją okazuje się filmem dalece chłodniejszym i ascetycznym. W drugoplanowej roli pojawia się zwalista sylwetka Gunnara Jonssona, czyli Fusiego ukrytego za wielką brodą.

Film opowiada w oszczędny sposób historię dwóch braci, hodowców owiec w cichej dolinie. Z niewyjaśnionych powodów bracia od dawien dawna nie rozmawiają ze sobą, choć mieszkają obok siebie w skromnych domkach. W tle pojawiają się szerokie panoramy surowego islandzkiego klimatu, czyli domniemanej od wieków ultima thule, wyspy stanowiącej koniec świata.

05.06.2016

On tu znowu jest – inna komedia o Hitlerze

Niemiecka komedia – to brzmi mało komediowo, bo Niemcom z zasady ponoć brakuje swobody i poczucia humoru, a określenie „niemiecka komedia” brzmi jak oksymoron.

Zatem kolejna niemiecka komedia o Hitlerze? Był już przecież film pokazujący to ponure indywiduum, jako osobnika o mentalność dziecka, bawiącego się gumową kaczuszką w wannie. Także słynna scena z „Upadku”, w oryginalnym sensie nie-komediowa, na wskutek licznych przeróbek dialogowych stała się kultowym memem. Zresztą, początek tej sceny został w filmie lekko sparodiowany, ale na miejscu Hitlera jest dyrektor stacji telewizyjnej.

Czym zatem jest film „Er ist wieder da”? To komedia, która czasem sili się na komediowość a chwilami ma więcej uroku. Oczywiście, jeśli film z Hitlerem w roli głównej może mieć urok. Ważniejszą jednak stroną jest część paradokumentalna. Momenty, gdy aktor odgrywający postać zbrodniarza wychodzi na ulice i rozmowa w ludźmi. Jawnie i wprost wygłasza tezy wodza III Rzeszy, prowokuje, a mimo to przechodnie często się z nim zgadzają. Pragną przywrócenia obozów, porządku i Niemiec dla Niemców. Hitler wpada również do siedziby NPD i robi im wyrzuty, że tylko siedzą i niczego nie dokonali.

31.05.2016

Etgar Keret – pisarz na luzie


O Etgarze Kerecie – izraelskim pisarzu średniego pokolenia dowiedziałem się w momencie, gdy zostało potwierdzone jego… polskie obywatelstwo. Jego rodzice pochodzą z Polski, posiadali przed wojną polskie obywatelstwo, mówili po polsku. Swoich dzieci w Izraelu języka nie uczyli, ale jak wspomina sam autor, wykorzystywali język polski, aby porozumiewać się w tajemnicy przed nim i jego rodzeństwem.

Często można usłyszeć, że szkoła nie uczy czytania dla przyjemności a katorga z nieżyciowymi lekturami szkolnymi (na które w wielu przypadkach jest się za młodym) skutecznie zniechęca do czytania w ogóle. O poezji nie wspomnę, bo tu pojawia się żarówka nad głową z napisem "co autor miał na myśli" i weź tu zgaduje nastolatku, co ten odległy Tobie, wiekowo i mentalnie, facet lub kobieta mieli na myśli. W przypadku twórczości Kereta nie ma takich obaw. Od początku miałem wrażenie, jakbym czytał opowiadania co najmniej rówieśnika albo faceta, który nie ma najmniejszego zamiaru mnie zanudzać, ani pouczać. Po prostu, czytam teksty nieco starszego kolegi, który ma nieco większe doświadczenia i przemyślenia, ma dystans do siebie i świata i chce się tym ze mną podzielić. Wszystko.