rozmawiam ja i Marzena Orczyk - Wiczkowska
http://gender.pl/readarticle.php?article_id=190
Piąty muszkieter
mieszkam w wysokiej wieży
28 stycznia 2012
25 stycznia 2012
Głos młodych wieszczy przemiany?
czy sukces Ruchu Poparcia Palikota świadczy o zachodzącej zmianie pokoleniowej i światopoglądowej?
Wynik ostatnich wyborów parlamentarnych przyniósł dość nieoczekiwany sukces ugrupowania i człowieka skazywanego na marginalizację a nawet zapomnienie. Trzeci wynik zapewniły tej świeżej jeszcze inicjatywie szczególnie głosy ludzi młodych, rozczarowanych obecną polityką i politycznym establishmentem. Czy mamy zatem do czynienia z nieśmiałym jeszcze początkiem przemian na polskiej scenie politycznej, uwarunkowanych przeobrażeniami w sferze społecznej i mentalnej?
Młody Polak wskazuje na Palikota
Chyba nawet analitycy i publicyści byli dość zaskoczeni nagłym wzrostem notowań projektu politycznego Janusza Palikota. Dotychczasowy trefniś i dyżurny happener polskiej sceny politycznej stał się z dnia na dzień znaczącym politykiem, z którym już teraz trzeba będzie się liczyć, gdyż za jakiś czas może dołączyć do grona głównych rozgrywających. Palikot odniósł sukces szermując hasłami antyklerykalnymi, nawołując m.in. do opodatkowania Kościoła, renegocjacji Konkordatu i walki o świeckie państwo. Ponadto, opowiedział się zdecydowanie za związkami partnerskimi, parytetami, zmniejszaniem znaczenia i wielkości biurokracji (z czym wiążą się liczne projekty uproszczenia procedur związane z pracami komisji „Przyjazne Państwo”) oraz np. legalizacją marihuany.
Jego pomysł na siebie opiera się na wyraźnym manifestowaniu, iż staje po stronie obywateli oraz przedsiębiorców a przeciwko Kościołowi i korporacjom. Do kogo mogły przemówić tak jasne, klarowne i dość atrakcyjne w swym przekazie hasła? Aż 23,3 procent wyborców (prawie 1/3 wszystkich głosów oddanych na Ruch) stanowiły osoby w przedziale wiekowym od 18-25 lat. Kolejną 1/3 elektoratu stanowią osoby w wieku od 25-39 lat, a najliczniejsi są uczniowie oraz studenci. Co ciekawe, największy „odpływ” młodych zanotowała PO, która jednak „przeciągnięciem” na swoją stronę dużej części starszego elektoratu (dotychczas wiernego PiS), zdołała zapewnić sobie ostateczne zwycięstwo. Ugrupowanie Palikota zdobyło zatem głosy młodych osób rozczarowanych z jednej strony rządami PO, a z drugiej strony zniechęconych do niemrawego i zachowawczego SLD.
Do jeszcze ciekawszych wniosków można dojść, gdy spojrzymy na wyniki akcji Centrum Edukacji Obywatelskiej „Młodzi Głosują 2011” . 30 września 2011 roku w ponad tysiącu szkół w całej Polsce przeprowadzono młodzieżowe wybory parlamentarne, gdzie partia Palikota zdobyła 36% głosów, wyraźnie dystansując dwie najbardziej wpływowe partie ostatnich lat. Można zatem przyjąć, że skoro w przedziale wiekowym 14-17 lat hasła Palikota potrafią przynieść tak szeroki odzew, to mamy chyba do czynienia z projektem o bardzo dużym potencjale na przyszłość.
Nośne hasła zanętą, która umożliwiła połów
W jaki sposób poszczególne postulaty głoszone tak ambitnie i konsekwentnie przez Palikota i jego współpracowników, mogły dotrzeć i przemówić do młodych ludzi? Wydaje się, że hasło legalizacji marihuany było wprost skierowane do najmłodszego elektoratu. Żadna inna partia dbająca o uładzony i niekontrowersyjny wizerunek, nie jest w stanie obecnie ani w najbliższej przyszłości, pokusić się o złagodzenie prawa w tym aspekcie. Także sam premier, podczas sławnej debaty w TVN24 z artystami rockowymi, Zbigniewem Hołdysem, Pawłem Kukizem i Tomaszem Lipińskim, wyraźnie odciął się i nie chciał dyskutować o szansach na legalizację, a nawet złagodzenie kar za posiadanie „miękkich narkotyków”. W tę lukę, stworzoną przez dotychczas ulubione ugrupowanie młodych ludzi, wszedł bardzo zdecydowanie Janusz Palikot.
Kolejną podejmowaną sprawą są związki partnerskie, które mają umożliwić osobom o odmiennej orientacji seksualnej m.in. prawo do dziedziczenia oraz uregulowanie statusu prawnego. Tutaj mamy do czynienia z naturalnym postulatem współczesnej lewicy, który jednak nie znalazł dostatecznego zrozumienia w SLD i został zgrabnie przejęty przez rzutkiego polityka z Lublina. Postulat ten mógł wpłynąć na decyzje otwartych światopoglądowo i tolerancyjnych ludzi z dużych i wielkich miast, którzy zdają się z wolna pozbywać uprzedzeń i stereotypów dotyczących jeszcze ich rodziców.
Chęć wprowadzenia parytetów powinna być szczególnie bliska młodym i ambitnym kobietom, które niekoniecznie chcą wypełniać dotychczasowe role społeczne i mieć taki sam dostęp do pewnych stanowisk jak mężczyźni oraz nie otrzymywać gorszego wynagrodzenia za taką samą pracę.
Projekty „Przyjaznego Państwa” muszą z kolei obchodzić każdego, kto patrzy trzeźwo i krytycznie na funkcjonowanie państwa oraz na różnego rodzaju pozostałości i nawyki z czasów PRL. Ważkim, a zarazem smutnym problemem jest to, że demokratyczne państwo prawne potrzebuje więcej urzędników na wydawanie pozwoleń, niż z natury opresyjne i koncesyjne państwo „demokracji ludowej”.
Ostatnim z nośnych postulatów, i chyba też najbardziej spektakularnym i medialnym, jest programowy antyklerykalizm oraz walka o świeckie państwo. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że zjawisko antyklerykalizmu jest bardzo złożone i wynika z różnorakich pobudek. RPP zdobył także sporo głosów na wsi, gdzie mamy do czynienia z żywotnym antyklerykalizmem ludowym, który swymi korzeniami sięga minionych wieków i ma silne podłoże ekonomiczne oraz obyczajowe. Z drugiej strony, sporo głosów pochodzi zapewne ze skrzydła antyklerykalizmu inteligenckiego, którego źródeł można szukać w postawie szlachty, gotowej pójść na wojnę z każdym, w imię obrony złotej wolności. Taka postawa przybrała realne i strukturalne kształty w Polsce okresu międzywojennego, gdy sformułowano ideę państwa świeckiego. Ten rodzaj antyklerykalizmu ożywił się na nowo w latach 90., aby obecnie znaleźć swoją bardzo wyrazistą reprezentację w postaci Ruchu Palikota.
Oczywiście, młodzi wyborcy mogą należeć do wiejskiego elektoratu albo stanowić lewicową elitę intelektualną. Jednakże wydaje się, że największy zastrzyk młodej energii pochodzi ze strony tzw. antyklerykalizmu młodzieżowego, który dość wyraźnie odstaje od charakteru dwóch wcześniejszych. Ten rodzaj postawy ma wyraźny posmak współczesności, gdzie dla młodego i zbuntowanego człowieka, wkraczającego w zastany i uporządkowany świat dorosłych, Kościół katolicki jawi się jako struktura zbyt konserwatywna, mało elastyczna i odstająca od realiów. Taki stan rzeczy ma również związek z postępującym zeświecczeniem a wyniki badań pokazują, że aż 80% uczniów źle ocenia lekcje religii w szkole i zamiast nich wolałoby zajęcia z religioznawstwa.
Można zatem uznać, że oferta programowa Janusza Palikota trafiła na bardzo podatny, choć jeszcze świeży, młody i nie do końca ukształtowany polityczny grunt, ściśle związany z nieuchronnymi procesami społecznymi. Ważne tylko, aby ten grunt, będący tak naprawdę jeszcze ugorem, odpowiednio nawozić i dbać o stały wzrost.
Otwarte pokolenie pragnie nowoczesnego państwa
Wszystkie te postulaty i hasła muszą odpowiadać osobom młodym, które wchodząc w dorosłe życie zastają świat pełen ograniczeń, koterii, oraz raz ustalonych, ale dość zwietrzałych wzorców postępowania. Sam wielki wygrany wyborów twierdzi, że chce stworzyć możliwie szeroką organizację, która przeciwstawi się obecnym utrwalonym układom politycznym. Domeną młodości jest właśnie negowanie i rozbijanie świata dziadków i rodziców. W dobie globalizacji i powszechnie dostępnego Internetu młodzi są bardziej otwarci, liberalnie nastawieni do świata i samodzielni. W sytuacji, gdy niezmiernie łatwo uzyskać konkretną informację, coraz trudniej utrzymywać kogoś w niewiedzy i manipulować jego postawą.
Warto także przypomnieć, że obecnie wschodzący elektorat stanowią ludzie urodzeni w drugiej połowie lat 80. oraz na początku lat 90., czyli osoby, których nie wiąże żadna tęsknota i wspomnienia za Polską Ludową. Nostalgia za tamtymi czasami może mieć zazwyczaj charakter przejściowej mody na „oldschool”, ale nie będzie w żaden sposób wiążąca dla wyborów politycznych. Z tą tendencją może mieć również związek słaby wynik wyborczy SLD, czyli ugrupowania, które w dużej mierze bazowało na wspomnieniu za socjalistycznym państwem opiekuńczym, gdzie jednak jednostka pozbawiona była wielu podstawowych praw obywatelskich i wolności.
Młode pokolenie, dojrzewające w czasach III RP, nie wyobraża sobie już systemowego ograniczania ich swobód, często także nie chcą silnego państwa opiekuńczego, ale bardziej liberalnego, stwarzającego możliwie najwięcej miejsc pracy i szans na wszechstronny rozwój.
Pokłosiem dzisiejszych postaw znacznej części młodzieży jest również mówienie o tolerancji w latach 90., gdy wiele zjawisk społecznych, ukrywanych jeszcze do niedawna przez reżimowe media, wyszły na światło dzienne. Mówienie dzisiaj o bezdomności, narkomanii czy odmiennych orientacjach seksualnych nie jest już niczym nadzwyczajnym, choć w latach 90. w talk show Polsatu „Na każdy temat”, były to zagadnienia budzące zaciekawienie ale i niejednokrotnie zgorszenie.
Ostatnią kwestią, do której również nawiązuje Palikot, jest zmęczenie rządzącym establishmentem politycznym, którego zręby powstały jeszcze we wczesnych latach 90. Łatwo można zauważyć, że dwie najważniejsze postacie obecnej sceny politycznej – Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, wywodzą swój rodowód polityczny w III RP właśnie z tamtego jeszcze okresu. Pomimo faktu, że nie grali wtedy jeszcze pierwszych skrzypiec pozostają, obok Waldemara Pawlaka, „ostatnimi Mohikaninami” tamtego porządku politycznego. Młodzież wydaje się być coraz bardziej zmęczona tym prostym, acz wyrazistym podziałem i być może Janusz Palikot stanie się takim politykiem nowej ery – bardziej dynamicznym, zdecydowanym, przystępnym i traktującym politykę bardzo praktycznie, bez nadmiernego angażowania ideologii.
Janusz Palikot jak ksiądz Stojałowski?
W ramach podsumowania, można na koniec przytoczyć historię księdza Stojałowskiego, który był pierwszym działaczem, chcącym włączenia się chłopów galicyjskich do życia publicznego. Z dzisiejszego punktu widzenia - walka z analfabetyzmem, zakładanie czytelni ludowych i kółek rolniczych, nie miało w sobie nic szczególnego, co mogłoby podważyć zastany porządek. Z czasem zaczął redagować lokalne pisemka, gdzie zachęcał chłopstwo, aby zaczęli starać się o wprowadzenie tak potrzebnej reformy rolnej. Działalność edukacyjna i polityczna księdza wywołała reakcję Kościoła katolickiego, wtenczas największego posiadacza ziemi. Z czasem szkodliwa dlań działalność Stojałowskiego przybrała takie rozmiary i wpływy, że oficjalnym listem pasterskim, nawoływali go pod groźbą kar, aby zaprzestał swoich praktyk. Pierwszy społecznik działający na rzecz interesów uciskanej warstwy, po licznych peregrynacjach wkrótce uległ konserwatywnym siłom. Jednakże dla samych chłopów stał się postacią legendarną i obdarzaną wielkim szacunkiem oraz uznaniem. Okazał się pionierem za którym poszli inni, doprowadzając w 1895 roku do założenia w Galicji Stronnictwa Ludowego (potem przekształconego w PSL). O ile kapłana można było jeszcze zmusić czy odwieść od szkodliwej dla Kościoła działalności, to wpływ na świeckich działaczy ludowych był już znacznie bardziej ograniczony. Nie na darmo przywołuję tę historię, gdyż wydaje mi się pewną metaforą na współczesną sytuację. Tak samo jak ponad sto lat temu rozpoczął się pewien proces przemian, które początkowo zwalczane i krytykowane, okazały się już nieuchronne. Janusz Palikot już teraz nazywany jest „mesjaszem lewicy”, choć kiedyś wydawał prawicowy tygodnik „Ozon”. Być może, jak niegdyś ksiądz Stojałowski, pozostanie jedynie pewnym „lodołamaczem”, forpocztą nowych idei i sposobu uprawiania polityki. O ile jednemu udało się zmobilizować chłopstwo do walki o swoje prawa, tak Palikotowi udało się, póki co, zmobilizować i pozyskać młodzież. Czy jednak ta historyczna konotacja zawiera w sobie profetyczną nutę?
Można zatem chyba uznać, że ostatnie wybory pokazały, że mamy do czynienia nie tylko z nieuchronną zmianą pokoleniową ale także, co ważniejsze, zmianą światopoglądową. Pewne stereotypy i racje odchodzą z wolna w niebyt a jednemu człowiekowi udało się zbić na tym kapitał polityczny. Pozostaje pytanie – jak trwale i na jak długo?
Bibliografia:
Joanna Podgórska – Msza za świeckie państwo [w] „Polityka” nr 45, 2-7.11.2011
Ludwik Stomma – Polskie złudzenia narodowe, Księgi wtóre. Rozdział VII – Przyjaciele ludu
16 stycznia 2012
susza (I wersja)
obniża poziom mojego strumienia świadomości
tracę ją i ciebie, a przecież wiem, że musisz być mokra
bo seks z bałwanem jest prastarą, jakucką metaforą przemijania
zaczynam to zauważać u Moniki Bellucci, jedynej kobiety
której nie muszę oglądać nago, aby uwierzyć
dusza lubi podarować sobie odrobinę luksusu
wspólny głos świetnie niósł się w dolinie
ale wszystko przeszło bez echa, jak obcy oddział wojska
w pełnym rynsztunku wkraczający do mieszkania
ktoś tylko rzucił białą różę, bo był bez grzechu
teraz oddzielnie naśladujemy echo
które nas nigdy nie poniosło
biegniemy za nim na przełaj
przez jeżyny
30 grudnia 2011
Przemówienie w obronie kultury
Drodzy Państwo!
Przemawiam do Was w imieniu tych wszystkich, którym nie jest obojętny los zaniedbywanej kultury. Moje słowa kieruję do osób, które są świadome istniejących zagrożeń ale ze szczególnym naciskiem wobec tych, którzy przyczyniają się lub biorą świadomy udział, w rozkładzie wspólnego dziedzictwa. Chciałbym zatem naświetlić ogólne przyczyny i wskazać odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Zgodzimy się z pewnością wszyscy, że każda ambitniejsza propozycja kulturalna spychana jest na margines, skąpi się jej środków na promocję, stawia sztuczne bariery organizacyjne. Artyści, którzy mają coś do powiedzenia, muszą często organizować wiele imprez własnym sumptem – sami szukają lokalu, wypraszają wsparcie, przynoszą sprzęt, inwestują swoje pieniądze i energię. Tymczasem pieniędzy i chęci, ze strony urzędów odpowiedzialnych za kulturę, wystarcza tylko dla osób i zespołów o statusie gwiazdy. Przemyślane i spójne promowanie oraz wspieranie krajowych zdolnych twórców tkwi w malignie i odchodzi do krainy wiecznych obietnic. Domy Kultury opanowane są często przez ludzi z nadania, którzy nie mają ani pomysłu, ani większej chęci na faktyczną animację lokalnej kultury.
Nie chcę być jednak zupełnie kategoryczny w swoich sądach, gdyż istnieją lokalne władze i otwarci ludzie, którzy potrafią spojrzeć dalej, niż poza wąski horyzont partykularyzmów i zwykłej niechęci. Spójrzmy jeszcze na telewizję, czyli medium i przekaźnik kultury, z jakim styka się największa część rodaków. W rzekomo misyjnej TVP programy kulturalne przez lata okupowały godziny, które mogły być atrakcyjne tylko dla wampirów albo na sobotnie poranki, tradycyjnie kojarzone z programami dla dzieci. Obecnie nawet te pory zostały wyrugowane z programów kulturalnych a jedynym kanałem o tej tematyce pozostaje TVP Kultura, nadawca o ograniczonym zasięgu. Takie podejście jest wysoce niepoważne i świadczy dobitnie o tym, że tego typu programy funkcjonują jako zapchajdziury dla wypełnienia wymogu tzw „misyjności”.
Cóż to jednak za misja, która miast wnikać w oko cyklonu, błąka się gdzieś po obrzeżach czasu antenowego? Czy naprawdę w całodniowej ramówce nie można znaleźć miejsca na jedną porządną propozycję?. Gusta trzeba kształtować już od maleńkości, bo nic co wartościowe nie jest w stanie powstać samoistnie, nawet wykluwający się kurczak potrzebuje czasem pomocy kwoki, która przebije dziobem skorupkę. Nie chcemy chyba dojść do punktu bez odwrotu, gdyż już z pełną mocą będzie można zacytować słowa Hermanna Goringa „Gdy słyszę słowo kultura, to odbezpieczam mojego Browninga”?.
Kultura jest niechcianym dzieckiem, którym nie można pochwalić się w wyborach, bo nie rokuje obietnicami. Ile głosów może uzyskać polityk, gdy będzie przekonywał, że gdy zdobędzie mandat, to poprawi kulturalną ofertę, wspomoże ambitnego twórcę lub poprawi stan księgozbioru bibliotek? Ci wszyscy, którzy rzekomo dbają o kulturę, którzy zostali do tego celu wskazani i wyposażeni w odpowiednie środki i narzędzia, w rzeczywistości bywają nader często zwykłymi macherami z lokalnego jarmarku, którzy za nic mają wyższe wartości. Dla nich liczy się tylko zysk a w ich gładkiej argumentacji czai się kłamizm, fałszyzm i nabieryzm. Tak, drodzy państwo, w szczególności dotkliwie odczuwamy to ze strony polityków i ekonomistów, którzy chcieliby, zupełnie beztrosko, aby nasza kultura działała na takich samych zasadach, jak wszystkie inne gałęzie gospodarki. „Sama musi się utrzymać” – twierdzą nieodpowiedzialni ludzie o kołtuńskiej mentalności prowincjusza. A ja zapytuję – czy naprawdę wszystko można przeliczać na pieniądze?. Do czego to już doprowadziło?. Zwracam się więc do Was, kulturalni utracjusze, sybaryci wylegujący się na szczytach słupków oglądalności i Was wszystkich, którzy przykładacie choćby mały palec do produkcji wyrobów kulturopodobnych. Bądźcie konsekwentni w swych działaniach, bo ogłupiając społeczeństwo i ulegając zupełnie bezwolnie jego najprostszym potrzebom, sami na siebie kręcicie bicz. Pamiętajcie, że wasze działania generują ciąg następstw. Obniżając poziom i ograniczając wyższe potrzeby, mamy rzędy nieświadomych, zaczadzonych tandetą ludzi, dzieci, które mają ograniczone możliwości poznawania najlepszych wytworów narodowej kultury i stają się bezwolnymi kosmopolitami, połykającymi popkulturowy budyń. Nie chcę już tutaj pastwić się nad telenowelami o tzw. „życiu”, wesołymi do bólu programami rozrywkowymi czy festiwalami kiczu. Z pewnością usłyszę głosy, że teraz trzeba zarabiać pieniądze, aby z ich części wydawać ambitniejsze pozycje. Owszem, ale znaj proporcje, mocium panie! A nie żądam przecież żadnych parytetów.
Zmieńmy dominujący sposób myślenia o kulturze i postawmy na rzetelną edukację. Niech zniknie szalony kapitalizm bez głowy, jednak bez konieczności powrotu czasów „słusznie minionych”, gdy dotowano wszystko, co uznano za słuszne dla partii i socjalistycznego wychowania. Skoro innym krajom udało się znaleźć „złoty środek”, to dlaczego nam ma się nie udać? Przecież Polak potrafi. Liczę na państwa przychylność, gdyż gorąco wierzę, a wręcz jestem przekonany, że podzielają państwo mój punkt widzenia.
22 grudnia 2011
bardzo smutna historia z lat 80.
Chciałem być sobą
wyrażając w mojej Autobiografii
żal za brakiem Słodkiego miłego życia
bo moje Kryzysowe Narzeczone
Niewiele mi mogły dać
Jolka nie pamiętała nawet
śladu swojej Szminki na szkle
podczas tej Nocy niepodobnej do innych
Ewka umiała tylko płakać
traktując mnie jak Rysunkową postać
gdy wychodziłem na Nocny Patrol
Anka będąca Córką Rybaka
odjechała Lokomotywą z ogłoszenia
po otrzymaniu Pocztówki od państwa Jareckich
a za nią na długo Uciekło moje serce
Luciolla chciała tylko tańczyć
To tylko Tango- wołała poprzez wiatr
A Tańcz głupia tańcz!
jej normalny dzień to było takie Black and White
można zapytać- A co się stało z Magdą K.?
ją Kochać było za późno
i bardzo Przeżyłem to sam
z kolei Andzia poznana na Prywatce
okazała się już być Czyjąś dziewczyną
przez co byłem Czerwony jak cegła
i wywiesiłem Białą Flagę
obiecałem sobie wtedy
Nie wierzyć już nigdy kobiecie
bo one zrobią z faceta
tylko Mniej niż zero
one wszystkie były jak
Dmuchawce latawce wiatr
aż spotkałem ją
załkałem- Och Ziuta!
Zaopiekuj się mną na tym Moim kawałku podłogi
Przytul mnie na Łożu w kolorze czerwonym
z tą urodą świnki Piggi Nie będziesz Julią
Jezu, jak się cieszyłem
ale niestety Nasze Randez Vous
nie trwało długo
nadciągała już Noc Komety
a za nią Szklana pogoda
w ten Wyjątkowo Zimny Maj
Wszystko wzięło w łeb
i teraz mieszkam jak Latarnik
w Wieży Radości, Wieży Samotności
wyrażając w mojej Autobiografii
żal za brakiem Słodkiego miłego życia
bo moje Kryzysowe Narzeczone
Niewiele mi mogły dać
Jolka nie pamiętała nawet
śladu swojej Szminki na szkle
podczas tej Nocy niepodobnej do innych
Ewka umiała tylko płakać
traktując mnie jak Rysunkową postać
gdy wychodziłem na Nocny Patrol
Anka będąca Córką Rybaka
odjechała Lokomotywą z ogłoszenia
po otrzymaniu Pocztówki od państwa Jareckich
a za nią na długo Uciekło moje serce
Luciolla chciała tylko tańczyć
To tylko Tango- wołała poprzez wiatr
A Tańcz głupia tańcz!
jej normalny dzień to było takie Black and White
można zapytać- A co się stało z Magdą K.?
ją Kochać było za późno
i bardzo Przeżyłem to sam
z kolei Andzia poznana na Prywatce
okazała się już być Czyjąś dziewczyną
przez co byłem Czerwony jak cegła
i wywiesiłem Białą Flagę
obiecałem sobie wtedy
Nie wierzyć już nigdy kobiecie
bo one zrobią z faceta
tylko Mniej niż zero
one wszystkie były jak
Dmuchawce latawce wiatr
aż spotkałem ją
załkałem- Och Ziuta!
Zaopiekuj się mną na tym Moim kawałku podłogi
Przytul mnie na Łożu w kolorze czerwonym
z tą urodą świnki Piggi Nie będziesz Julią
Jezu, jak się cieszyłem
ale niestety Nasze Randez Vous
nie trwało długo
nadciągała już Noc Komety
a za nią Szklana pogoda
w ten Wyjątkowo Zimny Maj
Wszystko wzięło w łeb
i teraz mieszkam jak Latarnik
w Wieży Radości, Wieży Samotności
11 grudnia 2011
Za wcześnie? (II wersja)
Moja śmierć jeszcze śpi,
jakby sama trochę umarła.
Jeszcze sobie tego nie mówimy,
ale od roku, dwóch patrzymy na siebie,
udając, że patrzymy gdzie indziej.
Feliks Netz – Nie tak dawno
moja śmierć jest rześka jak wróbelek
przylatujący co kilka dni. zjada z parapetu okruszki
ze śniadania i nigdy na mnie nie patrzy
spojrzał tylko raz i zastukał w szybę, gdy zapomniałem
o swojej powinności, będącej dotąd tylko dobrą wolą.
zrozumiałem, nasz związek wszedł w fazę oswajania
***
nie wierzę już słowom, rzadko stają się ciałem
trudno o wykształcenie rąk i nóg, a co dopiero mówić o głowie
a przecież każde ciało ulegnie rozkładowi. słowa są okruszkami
próbuję nimi oszukać coś, już codziennie odwiedzające parapet
***
edytor tekstu poleca abym ukrył światło, połączył w jedno dwie strony
na meczu szczypiorniaka sędziowie zatrzymują czas.
wszystko mi mówi, że ktoś ma mnie na oku, do kolejnej łzy.
patrzę na jedzącego wróbelka. czuję się bezpiecznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)