28 kwi 2016

Mocna kawa wcale nie jest taka zła… bo jest dobra


Do tej pory tylko raz zdarzyło mi się napisać o filmie krótkometrażowym - Opowieści z chłodni i teraz nadeszła wiekopomna chwila, aby napisać po raz drugi.

„Mocna kawa wcale nie jest taka zła” to short niespełna 50 minutowy, ale czas ten został tak konkretnie zagospodarowany, że można by rzec, chciałoby się więcej. Scenariusz sporządzony przez reżysera Aleksandra Pietrzaka oparty został na dramacie Normana Fostera „Mending fences” („Naprawiając płoty”). Trzeba przyznać, że adaptacja do polskich warunków została przeprowadzona na tyle sprawnie, że historia brzmi i wygląda bardzo swojsko. Duża w tym zasługa dialogów, które naturalnie wybrzmiewają oraz odtwórców trzech ról, aktorów i aktorki ze sporym, choć nieoczywistym, potencjałem satyrycznym.



Do Jacka (Marian Dziędziel), wiejskiego gospodarza przyjeżdża od dawna niewidziany syn Łukasz (Wojciech Mecwaldowski), mieszkający na co dzień zagranicą. Już pierwszy kontakt wskazuje, że ich relacje są dalekie od sielanki. Ojciec nie jest bowiem zbyt wylewny a w dodatku, jak szybko się okazuje, nie stroni od konfliktu a i sam chętnie generuje nowe. Łukasz wydaje się być bardziej nastawiony koncyliacyjnie, choć i on nie należy do osób uległych, które łatwo rezygnują ze swojego zdania. Niemniej, obaj mężczyźni stopniowo się nawzajem „obwąchują”, czego świadkiem i sekundantem jest Wanda (Dorota Pomykała), „kobieta” Jacka, zwaną „tą, której mąż się powiesił”.


Jak to w przypadku takich filmów bywa, konflikt narasta, aby wybuchnąć i doprowadzić do rozejmu (a może nawet pokoju). Jacek nieco mięknie na moment, gdy dowiaduje się, że ma wnuka a Łukasz daje mu krótką lekcję posługiwania się kijem golfowym. Lekki humor przeplata się tutaj z „sprawami życiowymi”, ale całość nie jest przez ani chwilę męcząca czy pedagogiczna. Potyczki słowne, mądrości życiowe, walka o terytorium i rację. Raz stary a raz młody jest górą.

Zarówno reżyser, jak i aktorzy nie narzucają się widzowi, tylko wchodzą w pełni w swoje role, w postacie z którymi łatwo się utożsamić. Film przypomina nieco „Mój rower” Piotra Trzaskalskiego, ale to co tam zajmuje półtorej godziny tutaj jest skondensowane. Oprócz swobodnych i szczerych dialogów pojawiają się plenery Nowej Olszewnicy, niedaleko Legionowa pod Warszawą. Słoneczne, letnie przestrzenie nastawiają optymistycznie i pozytywnie do życia. Short pełną taśmą.

P.S. Chyba muszę obejrzeć wcześniejsze shorty młodego twórcy…


Reżyseria: Aleksander Pietrzak
Scenariusz: Aleksander Pietrzak
Gatunek: Krótkimetraż, Etiuda
Rok: 2014
Obsada: Marian Dziędziel, Wojciech Mecwaldowski, Dorota Pomykała

3 komentarze:

  1. O tak, oglądałam, świetna trójka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny i przydatny artykuł. Dzięki za ciekawe informacji na pewno nie raz z nich skorzystam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny i komentarze