12 kwi 2016

Demon ruchu i inne opowiadania – Stefan Grabiński


Twórczość Grabińskiego odżywa po prawie 80 latach od śmierci autora. Nazywany „polskim Poe” a nawet „polskim Lovecraftem”, zyskał w okresie międzywojennym umiarkowaną popularność. Opowiadania, w przeciwieństwie do powieści, uważano za lepsze pod względem artystycznym i one właśnie uzyskały największą jeszcze popularność. Być może wynikało to także z faktu, że literatura zaangażowana i społeczno-polityczna, były uznawane za ważniejsze i cenniejsze niż groza i horror.

„Demon ruchu i inne opowiadania” jest kompilacją zbioru opowiadań „Demon ruchu”, znacznej części opowiadań z „Księgi ognia” i innych (m.in. „Problemat Czelawy”, „W domu Sary”, „Projekcje”).




W „opowiadaniach kolejowych”, bo tak można ogólnie nazwać teksty połączone mianem „demona ruchu” Grabiński przybliża (a może lepiej byłoby powiedzieć) poszukuje tajemnicy i irracjonalnej strony rzeczywistości w błędnych pociągach, ślepych torach, krańcowych stacjach, dziwnych sygnałach i zdarzeniach na wijących się wśród pól i lasów, torów kolejowych. Tym samym, ojciec polskiej literatury grozy, wynosi strachy ze starych zamków i cmentarzy, ku symbolowi nowoczesności – pędzącym pociągom. Co ciekawe, oprócz jednego fantomatycznego Smolucha w opowiadaniach nie ma żadnych innych potworów czy zjaw. Autor zdaje się wskazywać na jakąś nieokreśloną, nieuchwytną siłę, która kieruje ludzi ku zgubie, jakimś fatum zaklętym w prędkości i lokomotywach. Sama treść opowiadań nie jest raczej w stanie przestraszyć współczesnego czytelnika, teksty zawierają zapomniane już słowa, zwroty i dawną terminologię kolejową, którą autor skrupulatnie i pewnie się posługuje.

Nieco inny charakter mają późniejsze opowiadania wybrane z „Księgi ognia”. Zagrożenie i groza są tutaj już bardziej namacalne – Biały wyrak gnieżdżący się w starych kominach, Czerwona Magda – nieświadomie opętana przez ogień córka sierżanta straży ogniowej czy też Żywiołaki – bliżej nieokreślone stwory ognia. Zło się tu w pewnym sensie materializuje, choć nawet w przypadku Białego wyraka ulega później dematerializacji. Ciekawym wyznacznikiem twórczości Grabińskiego jest fakt, iż czytelnik po lekturze wielu opowiadań nie ma żadnej pewności, czy to wszystko wydarzyło się naprawdę, czy też bohater (lub bohaterowie) ulegli narastającej fobii lub obłędowi. Tak się dzieje np. w przypadku „Pożarowiska”, czyli uroczego miejsca do zamieszkania na wzgórzu wśród sosen i jodeł, na którym jednak, raz za razem, budynki ulegają pożarowi. Złe miejsce? Urok? a może po prostu zwykła nieostrożność mieszkańców lub podwyższona ilość tlenu w powietrzu sprzyjała takim wypadkom? Pisarz tym samym podaje racjonalnemu czytelnikowi rękę.


W podobny sposób można odebrać „Projekcje”, opowiadanie w którym pewien inżynier (a więc człowiek racjonalny) spisuje pamiętnik ze swoich wypraw do pobliskiego, opuszczonego klasztoru żeńskiego. Stopniowo poznaje jego tajemnice a zarazem doznaje projekcji cieniów pewnych przedmiotów i postaci na ścianie własnego gabinetu. Ostatecznie dochodzi do tragedii a czytelnik nie wie – prawda to czy rojenia chorej głowy. Takie opowiadania jak „Saturnin Sektor”, „Dziwna stacja” czy „Ślepy tor” zdradzają także filozoficzne inklinacje autora.

Inną, ulubioną problematyką Grabińskiego, jest dwoistość ludzkiej natury. Najsilniej ten wątek psychologicznych zainteresowań pisarza przejawia się w „Problemacie Czelawy”, które opowiadanie jest twórczą wariacją w temacie Dr Jekylla i Mr Hyde’a. W znacznie mniejszym stopniu objawia się to w „Czadzie”, która w zasadzie jest nowelą „ogniową”, ale pokazującą, że Grabińskiemu, podobnie jak Poe czy Lovecraftowi, nie brakowało wyobraźni. Klasyczną grozą wieje również z „W domu Sary”, opowieści o podtrzymywaniu wiecznej młodości i skutkach fatalnego zauroczenia. W wielu przypadkach czytelnik może się łatwo domyślić zakończenia, choć czasem jest ono bardziej łagodne albo bardziej surowe, niż można było przypuszczać. Bohater czasem radzi sobie z nieokreśloną bliżej mocą a czasem jej ulega. Pisarz nie stara się jej określić, wyjaśnić ani opisać.

Z punktu widzenia współczesnego czytelnika są to opowiadania, które można byłoby śmiało rozwinąć, zagęścić, podrasować, wprowadzić tropy poboczne. Pamiętać jednak należy, że są to utwory pisanie już niemal 100 lat temu i stanowią klasykę polskiej literatury grozy. Mnie czasami urzekał kwiecisty, poetycki ale też chwilami nazbyt barokowy język pisarza. Można się jednak to tego szybko przyzwyczaić a rozliczne przypisy pomagają poznać znaczenie fachowych, łacińskich, francuskich a nawet włoskich słów i zwrotów.



Proza Grabińskiego doczekała się także ekranizacji. „Pożarowisko” i „Ślepy tor” stanowią część krótkometrażowej serii filmów grozy z końca lat 60. W połowie lat 80. powstały także dwa filmy telewizyjne „Problemat Profesora Czelawy” oraz „W domu Sary”. Te filmy widziałem (choć jest ich więcej) i dobrze oddają klimat prozy Grabińskiego, choć żaden z nich nie stanowi wiernej ekranizacji (także ze względów technicznych). O ile filmy krótkometrażowe skracają treść opowiadań, tak w filmach telewizyjnych pojawiają się sceny i wątki, których u Grabińskiego nie ma. Literatura swoją drogą a film swoją a znajomość obu stron pozwala na pełny osąd. 


Stefan Grabiński, Demon ruchu i inne opowiadania, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2011 r.

8 komentarzy:

  1. Grabińskiego odkryłam na pierwszych studiach, kiedy pisałam licencjat z Kinga - wtedy to promotor podsunął mi rodzimego mistrza grozy :) Od razu się zakochałam i przeczytałam wszystko, co było dostępne, a poskutkowało to magisterką z Grabińskiego... którego na moich drugich studiach promotor (literaturoznawca) nie bardzo kojarzył... Niesłusznie zapomniany i pominięty w historii literatury, ale dobrze, że przynajmniej teraz, od kilku lat, coś zaczyna się dziać w jego kwestii - bardzo mnie to cieszy. Polecam też Salamandrę i Cień Bafometa, jego dwie minipowieści - klimat supermroczny :) Dzięki za ten post!

    OdpowiedzUsuń
  2. O, to miło tym bardziej poznać Magistra od Grabińskiego :) Książkę kupiłem za 5 zł, ale mam też inne dzieła Grabińskiego kupione z Bookrage (zbiory nowel, powieści). Być może też dlatego ostatnio o nim trochę głośniej. Niedawno też czytałem obszerny post na blogu "Lektura obowiązkowa" i nawet zabrałem tam głos :) Ja go poznałem dopiero w zeszłym roku przy okazji dwóch filmów krótkometrażowych, bo wcześniej nie miałem o nim pojęcia, ale będę poznawał dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, nie miałam pojęcia, że zekranizowano jakieś opowiadania Grabińskiego. Jestem ciekawa efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwoite, w tych filmach z lat 80 czuć klimat epoki, ale to też bardziej rozbudowane opowiadania. Jest także film "Kochanka Szamoty" z 1927 roku oraz niemiecka wersja tego opowiadania. W latach 80 także Zatorski zrealizował jedno z opowiadań Grabińskiego, ale filmu nie widziałem :)

      Usuń
  4. Hm... wygląda na to, że przydałoby się zajrzeć do tej książki. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku język może trochę odrzucić, ale to kwestia szybkiego przyzwyczajenia. Można poznać też sporo archaicznych już słów, czy też rzadko obecnie używanych. Całkiem sprawnie się je czyta.

      Usuń
  5. Pominięty i niechciany, nareszcie wraca do łask. Każda kolejna recenzja tego (prześlicznie wydanego) zbioru opowiadań, to dla mnie ogromna radość. Owszem, język jest trochę przestarzały, ale kiedy czytamy Poego czy Lovecrafta, można zauważyć to samo. Bardzo cienię Grabińskiego za jego nieoczywiste podejście do grozy - jak sam zauważyłeś, mało tam demonów a raczej majaki i fantazje, które mogą być zarówno nadprzyrodzone jak i związane z chorobą. No i jeszcze ten erotyzm, obsesja na punkcie kobiety, która zawsze kończy się tragedią. Te opowiadania to małe cudeńka :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć - na każdego przyjdzie (nomen, omen) kolej :) na odkurzenie i docenienie. Wydawanie jego dzieł temu się przysłużyło.

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny i komentarze