1 mar 2012

o jeden wiersz za daleko (za blisko) (IV wersja)


wcale nie musiało się tak zacząć

początki są trudne, jak test na osobę

z którą mogę rozmawiać. zdradzać się


jak w „Pamięci absolutnej”: Quaid zabił

gdy prawie dał się przekonać, że świat jest snem

wydała go kropla potu, ty też się wydajesz


chcesz mnie ująć? zatem się nie bój

wsunąć dłoń w rękaw, zerwać guzik

dotrzeć do łokcia, ramienia, ucha


zawsze cię posłucham, nawet gdy potem

pomachasz z tylnego siedzenia

a gołębie zakotłują pod kołami


jestem kamykiem na cmentarnej alejce

głośniejszym od innych gdy traktujesz butem

wyskoczę z miejsca i nie znajdziesz mnie

boisz się śmierci, jak życia.


wcale nie musiało się tak skończyć

końce są proste, jak chwila po próbie

już nie trzeba rozmawiać. zdradzać się


czy moje imię jest już onomatopeją?

4 komentarze:

  1. cięłabym jeszcze i uprościła, zwłaszcza poczatek

    OdpowiedzUsuń
  2. będziem ciąć i czyścić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. P & M ... jak ja Was dawno nie widziałam... A ostatnio bagiennego dorwałam przy Teatrze w centrum miasta , ołysiał ale dalej przystojny skubaniec. A propos wiersza to niewiele mogę powiedzieć, ponieważ już nie umiem.Poza tym, że podoba się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Noo, dawno :) a Bagienny ściął dredy stąd taki mniejszy ;) Dzięki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny i komentarze