7 cze 2015
3 cze 2015
Zapomniane polskie seriale cz.II
Jakiś czas temu napisałem
o trzech nieco zapomnianych polskich serialach (Dojrzewanie, Crimen, Akwen
Eldorado). Teraz chciałabym przypomnieć (odkurzyć, zainteresować) trzy seriale
historyczne powstałe pod koniec lat 80.
Pogranicze w ogniu
W zasadzie nie wiem nawet,
czy mogę nazywać ten serial zapomnianym, bo dla części jest on w ogóle
nieznany, ale zapewne ma też swoich fanów (choćby mnie). „Pogranicze w ogniu”
jest moim skromnym zdaniem jednym z najlepszych polskich seriali, który jednak
nie doczekał się należytej sławy i popularności. Dlaczego tak się stało?
Końcówka lat 80 charakteryzowała się wielkim apetytem społeczeństwa na wszystko
co zachodnie, ładnie opakowane i ociekające akcją. Serial historyczny (a raczej
bazujący na historii, bo część epizodów została wymyślona a historia Jurka
Osnowskiego opiera się luźno na perypetiach polskiego agenta Jerzego
Sosnowskiego) wymagający jednak pewnej wiedzy i to dotyczącej okresu
międzywojennego, która w latach PRL-u była zniekształcana lub traktowana po
macoszemu. Przeciętny widz raczej słabo orientował się w polskiej
rzeczywistości lat 20 i 30, nie wspominając o niuansach pracy wywiadowczej i
kontrwywiadowczej. Serial w ogólnym zarysie przedstawia rywalizację Czarka
Adamskiego z Frankiem Relke (Cezary Pazura i Olaf Lubaszenko – na planie tej
właśnie produkcji się poznali i zaprzyjaźnili).
![]() |
30 maj 2015
Czym nie jestem, a chciałabym być - recenzja "Fantoma" Magdaleny Gałkowskiej
Recenzja
napisana dla Pomorskiego Magazynu Literacko – artystycznego Latarnia Morska
„Fantom” Magdaleny Gałkowskiej jest jej trzecią
książką poetycką a zarazem nagrodą główną w konkursie „Tyskiej Zimy
Poetyckiej”. Porównując „Fantoma” do wcześniejszych wydawnictw widać szlify i
rozwój własnej frazy poetyckiej, często bardziej wieloznacznej niż kiedyś. Autorka
podążą konsekwentnie po wyznaczonej
linii i choć mniej jest tu może spontaniczności a więcej precyzji, ale wciąż
nie ma kunktatorstwa. Gałkowska wzorem Sylvii Plath, której duch czuć w tych
wierszach, podążą śladem poezji konfesyjnej. Czym jest
jednak tytułowy „Fantom”? Zjawa, omam, imaginacja, zwid, stan przejściowy a
może właściwą wskazówką jest medyczna definicja, jako modelu części ciała
służącego do ćwiczeń z anatomii? Myślę, że nie ma potrzeby precyzowania genezy
tytułu, bo ten wyklaruje się po lekturze.
Całość została podzielona na trzy części o nieco
enigmatycznych tytułach: Getto, Dzienniki, narodzić się na przekór i nic nie
pamiętać. Już od pierwszej części czytelnik spotyka się z tym wszystkim, co
stanowi centrum zainteresowań poetki: samotność, miłość, pisanie, przemijanie a
także relacje damsko – męskie i damsko – damskie. To co zwraca uwagę od
początku to wyrazistość i szczerość, która pozwala łączyć podmiot liryczny z
autorem a także wyraźna ironia - „a ja
się pięknie starzeję – ogłasza w TV Młynarska, a ja/liczę poprzeczki na szyi” –
„Pierwsze”. Tego typu fraz jest więcej, jak choćby odniesienie się do procesu
twórczego – „stacja czterdziesta piąta: poeta kolejny raz upada/ pod wierszem.
ta suka – wena podaje mu arkusz papieru/ ściernego (…) – „Błąd serwera, czyli
Jezus żyje”. O relacjach z mężczyznami można powiedzieć sporo, bo jest tu
zarówno ironia jak i żal, dowcip i niespełnienie, prowokacja i potrzeba
kontaktu. Gałkowska posługuje się zabawną wieloznacznością zwrotu – „dział
męski nieczynny/ z powodu choroby” – „Deklinacje” ale i uderza wprost z
odchyloną gardą – „(…) w snach pieprzą mnie smukli mężczyźni/podobni do kobiet.
robią to nadzwyczaj sprawnie/potem rozwiewa ich poranne powietrze” – „Trzecie”.
Bywa bezpośrednia i surowa w ocenie, gdy wspomina o innej dziewczynie, która
„wygląda na przekonaną, że wszystko jest proste (…) czytam wiersze laleczko,
czasem/nawet je piszę” – „Mam twarz Grzegorza Ciechowskiego”.
20 maj 2015
Krótko pisząc: Ex - machina
Ex - Bóg
Ex - machina Alexa
Garlanda jest osadzona w klimacie oszczędnego, kameralnego science fiction, za
to z wyraźnie zaznaczoną psychologią postaci. Akcja (choć to duże słowo) dzieje
się niemal w całości w zamkniętym i znajdującym się pod ziemią kompleksie –
miejscem pracy i życia szefa dużej firmy - Nathana. Jego celem jest skonstruowanie androida ze sztuczną inteligencją, wolną wolą i charakterem. W określeniu czy Ava posiada wymienione przymioty ma mu pomóc wybrany pracownik korporacji. W ciągu tygodnia Caleb ma przeprowadzić zmodyfikowany test Turinga (tym razem wiadomo, że interlokutorka jest robotem) a także po prostu ją poznać i może polubić. Zainteresowanie jest oczywiście obustronne a Caleb wkrótce zacznie mieć wątpliwości co do prawdziwych motywów Nathana.
Klimatem i charakterem „Ex
machina” podobna jest do filmu „Moon” z Samem Rockwellem a widz otrzymuje pod
rozwagę tematykę ludzkiej kondycji a także samotności w zetknięciu ze sztuczną
inteligencją, która nie ustępuje mu kroku. Film stara odpowiedzieć na pytanie
od dawna nurtujące twórców science- fiction – na ile ludzki może być (albo
jest) android, na czym polega istota człowieczeństwa. Inteligencja? Pęd życia? czy
wola przetrwania? Ava jest ciekawa świata i ludzi, rysuje i sprawia jak
najlepsze wrażenie.
Nathan to nerd zanurzony w pracy, który od pewnego czasu coraz więcej popija. Caleb to młody, nieco naiwny informatyk, który został w przemyślny sposób wybrany do eksperymentu. Wszystko dzieje się pomiędzy trzema postaciami (plus jeszcze jedna drugoplanowa) i wszystko mieści się pomiędzy zdaniami i gestami jakie wykonują. W zasadzie samo zakończenie mówi najwięcej, ale i każdy (miłośnik sci-fi, jak i „zwykły” widz) odbierze je z pewnością nieco inaczej. Sam z jednej strony spodziewałem się czegoś „więcej”, ale i „mniej” czasem jest wystarczające, aby całość wypadła przekonująco.
Nathan to nerd zanurzony w pracy, który od pewnego czasu coraz więcej popija. Caleb to młody, nieco naiwny informatyk, który został w przemyślny sposób wybrany do eksperymentu. Wszystko dzieje się pomiędzy trzema postaciami (plus jeszcze jedna drugoplanowa) i wszystko mieści się pomiędzy zdaniami i gestami jakie wykonują. W zasadzie samo zakończenie mówi najwięcej, ale i każdy (miłośnik sci-fi, jak i „zwykły” widz) odbierze je z pewnością nieco inaczej. Sam z jednej strony spodziewałem się czegoś „więcej”, ale i „mniej” czasem jest wystarczające, aby całość wypadła przekonująco.
Etykiety:
film,
Krótko pisząc
14 maj 2015
Hasła portali internetowych - czyli nuda i przewidywalność
Portale internetowe zarzucają internautów chwytliwymi
tytułami, które stają się okrutnie męczące i powtarzalne. Hasło, które raz
chwyciło jest powtarzane do znudzenia przy każdej okazji. Na przykładzie Onetu
można zrobić ich małe podsumowanie:
Na
celowniku – coś lub częściej ktoś jest na czyimś
celowniku. Lekarze albo producenci leków są na celowniku Ministerstwa albo
internauci są na celowniku służb albo Policji (to gwarantuje sporą klikalność,
bo każdy jest ciekawy, co też mu znowu może grozić) Zasadniczo – celownik jest
straszliwie nadużywany, ale kojarzy się przecież groźnie z lufą czołgu,
karabinu i każdy chce wiedzieć, kto może oberwać. Celowanie oznacza strzał a
strzał oznacza straty w ludziach lub w nerwach czytających
Przerwać
milczenie – to już klasyka. Nieświadomy czytelnik po
odpaleniu strony dowiaduje się, ze jakiś aktor lub aktorka (często już nieco
zapomniany) albo znany starszym odbiorcom nagle przerywa milczenie w jakiejś
sprawie strasznie ważnej, poważnej i w zasadzie już nie cierpiącej zwłoki.
Często oszołomiony czytelnik nie wie nawet, że delikwent czy delikwentka w
ogóle milczeli. Przerwane milczenie sugeruje jednak sprawę strasznie ważną albo
wręcz krzyk, wyznanie prosto spod wątroby. Najczęściej są to jednak sprawy błahe,
mało ważne albo już wcześniej znane.
Bicie
na alarm – bardzo mocne hasło sugerujące, iż istnieje
jakieś niebotyczne zagrożenie a brak szybkiej reakcji doprowadzi co najmniej do
wielkiej katastrofy. Bić na alarm mogą naukowcy, lekarze, dietetycy, ogrodnicy
a nawet babcie klozetowe. Aż czasem trudno mi sobie wyobrazić te rozmaite grupy
zawodowe jak stoją przy dzwonach i z szaleństwem w oczach biją na alarm, jakby
nadciągał wielki oddział Tatarów. Bić na alarm można także do wojny poprzez
rozsyłanie wici. Ogólnie, hasło po którym można spodziewać się nawoływania do
szybciej ewakuacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





