Nie chciałem się wyzłośliwiać i zwykle
wracam z czasem do równowagi, gdy czytam teksty (wywiady), http://goo.gl/D1o3la które wskazują,
iż rozmówca nie bardzo rozumie o czym mówi. Ale tym razem nie dałem rady.
Poeta Andrzej Zagajewski, którego
poezja dla jego nie-miłośników nazywana jest „zagajewszczyzną” i który jest polskim zamurowanym kandydatem do
Nobla, przekonał mnie, że nie tylko w poezji ma już chyba niewiele do
powiedzenia.
Wiersz „Kilka rad dla nowego rządu” razi nieporadnością, dosłownością i zwykłym brakiem polotu. Na ten temat jednak polecam bardzo dobry felieton Sławomira Płatka - http://goo.gl/frI3Wt. Polonistą ani żadnym innym filologiem nie jestem, abym mógł i chciał śmielej wypowiadać się na ten temat. Mam jednak to szczęście (albo nieszczęście) bycia politologiem i nie mogłem przejść spokojnie wobec pewnych wypowiedzi poety w wywiadzie dla „Tagesspiel”. Abstrahuję tutaj od sympatii i antypatii politycznych, osobistych przekonań itp. ale skupiam się na pewnych pryncypialnych stwierdzeniach, które wskazują za zbyt dalekie uogólnienia.
Zagajewski twierdzi, że PIS doszedł do władzy, bo „zdecydowały wyraźne podziały w polskim społeczeństwie: na część liberalną, która cieszy się z postępu, oraz na tę, która broni przeszłości. - Niestety, dotyczy to też wielu młodych Polaków”.






