Po obejrzeniu Fusi’ego zapragnąłem raz jeszcze zanurzyć się w
chłodny islandzki klimat. „Barany. Islandzka opowieść” czyli produkcja
skandynawska z polską koprodukcją okazuje się filmem dalece chłodniejszym i
ascetycznym. W drugoplanowej roli pojawia się zwalista sylwetka Gunnara
Jonssona, czyli Fusiego ukrytego za wielką brodą.
Film opowiada w oszczędny sposób historię dwóch braci, hodowców owiec w
cichej dolinie. Z niewyjaśnionych powodów bracia od dawien dawna nie rozmawiają
ze sobą, choć mieszkają obok siebie w skromnych domkach. W tle pojawiają się
szerokie panoramy surowego islandzkiego klimatu, czyli domniemanej od wieków ultima thule, wyspy stanowiącej koniec
świata.



















