30 kwi 2014

Zapomniane polskie seriale cz.I



       W czasach gdy najlepsze seriale często przewyższają popularnością, pomysłowością, tematyką i scenariuszami produkcje filmowe warto przypomnieć sobie nieco (a czasem nawet bardziej) zapomniane polskie seriale. Każdy kto posiada sentymentalną nutkę chętnie powróci do lat 80., gdy produkowano u nas seriale „tematyczne”, często historyczne, miast plastikowych seriali „o życiu”  z cyklu – kto z kim, po co i dlaczego. Sitcomy i polskie wersje zagranicznych hitów sprzed lat zdominowały obecnie polską przestrzeń serialową. Jedna z nielicznych chyba prób - „Naznaczony” TVN, nie spotkał z aprobatą szerokiego widza, gdyż wychodził także poza schemat do którego widz został przyzwyczajony.


    Tymczasem producent z otwartą głową i głęboką kieszenią mógłby pokusić się o porządny serial historyczny, mniejsze środki ale ciekawy pomysł wystarczyłby na zrealizowanie serialu dotyczącego aktualnych kwestii społecznych. Czekając zatem na polski serial z rozmachem, na miarę naszych możliwości, przypomnę trzy seriale zrealizowane w latach 80. W każdym z nich widać niedostatki finansowe kryzysu tamtych lat. Niemniej, ich stosunkowo mała popularność mogła być związana z rozwojem rynku video i rzuceniem się wygłodzonych widzów na wszystko co zagraniczne i amerykańskie. Te seriale jednak mają swój klimat oraz specyfikę i dlatego postaram się je trochę przypomnieć.

Crimen


   

26 mar 2014

połączenia



styczeń zbiera żniwo, jak sierpień

sierpami roznosi pole. po kęsie, na strzępy.

wiesz: nosi mnie, kręcę się jak turbina, roztrzęsiona


mówimy metaforami, miesiącami. porównania z niewiadomymi

mężczyznami, kobietami. forma się wylewa i ginie, jak my

w lesie. niedopowiedzeń ciąg dalszy. uciekamy przez niego,

z kratami na plecach, kraterami pod stopami, powrozami na szyjach


powróżyć ci? – fusy, oczy, układ żył na nadgarstkach.

salon refuses, garściami brane życie, sypane do urn.

wybory na oczy nieoczywiste, czyste, piękne


byliśmy niedojrzali. czy możemy się odciąć

od sieci? powiązań, tego wszystkiego. spotkamy się

w kwietniu, spleciemy gniazdko. rzucimy życie,

podniesiemy kwestie. połączymy się


ponownie. po krótkiej przerwie.

Photo credit: iloveart106 / Foter / CC BY

11 mar 2014

Rosja i nacjonalizm



      Ostatnie wydarzenia na Krymie pozwalają dostrzec pewną tendencję w zachowaniu władz rosyjskich. Od czasu zwycięstwa Rewolucji Październikowej władza ludowa oskarżała wszystkich o nacjonalizm Wszyscy Biali stali się nacjonalistami, nacjonalistyczna była świeżo odrodzona Polska a radzieccy agenci w poczytanych zachodnich pismach zadbali o to, aby tamtejsza opinia publiczna wołała „Ręce precz od Rosji”. W okresie międzywojennym z gruntu nacjonalistyczne (a potem także faszystowskie) były wszystkie kraje – zarówno demokratyczne, autorytarne, jak i stricte faszystowskie. Jeden worek z nacjonalistami (czyli wrogami nowego ładu) pozwalał zewrzeć szeregi i stworzyć poczucie „oblężonej twierdzy”. Wszyscy wokół chcieli przecież obalić władzę czerwonych. W czasie wojny nacjonalistycznie usposobione były Narodowe Siły Zbrojne (co akurat było prawdą), ale potem również Armia Krajowa otrzymała łatkę „karłów reakcji” i nacjonalistów. Powstała Chińska Republika Ludowa również nie ustrzegła się, zdaniem starszego brata, nacjonalizmu w swojej polityce. W Polsce o odchylenie „prawicowo – nacjonalistyczne” został oskarżony Gomułka. W Bułgarii córka Todora Żiwkowa, Ludmiła została oskarżona przez władze kremlowskie o nacjonalizm. Tymczasem chciała, przy pomocy ojca, wyprowadzić z kraju duże środki finansowe pod przykrywką fundacji kulturalnej, która miała dbać o promocję Bułgarii za granicą. Ludmiła odeszła przedwcześnie, jej sekcja została przeprowadzona po cichu i po kryjomu a grób oblano grubą warstwą betonu. Nacjonalistą był Josip Broz – Tito, bo nie ugiął się przed wolą Stalina i wypiął na blok wschodni. 
 
Źródło: polskieradio.pl

      Oskarżenie o nacjonalizm zdawało się być najwyższym stopniem dezaprobaty ze strony Związku Radzieckiego. Wydawałoby się, że czasy się zmieniły, zmienili się ludzie, obyczaje i sposoby prowadzenia polityki. Nie zmieniła się jednak mentalność. Nie tak dawno prasa rosyjska (jakże bliska Putinowi) alarmowała, że w Polsce narasta (zgadnijmy co?) – oczywiście, nacjonalizm. Brzmi to dość zaskakująco, gdy przypomnimy sobie, iż w Rosji dominuje partia prorządowa o nazwie „Jedna Rosja”. Żadna nacjonalistyczna partia na świecie nie powstydziłaby się takiego szyldu. Gdy kijowski Majdan odniósł zwycięstwo a Janukowycz uciekł tam, gdzie się każdy go spodziewał , Rosja po raz kolejny nawiązała do wieloletniej tradycji. Dowiedzieliśmy się, że Majdan był w całości tworem banderowców – nacjonalistów (bo też po prawdzie pojawiały się tam emblematy OUN i UPA), co pozwala automatycznie Rosji wysłać swoich wojaków na ukraiński Krym, ale zadbać o bezpieczeństwo rosyjskiej większości. Wiadomo bowiem, że nacjonalizm szybko się rozprzestrzenia a Rosjanie nie powinni się z tym stykać. Chodzi oczywiście o obcy nacjonalizm o nie o własny, swojski, ojczyźniany i jakże potrzebny dla kraju, który przestał być mocarstwem imperialnym, ale jeszcze by chciał. 
        O ile USA bardzo chętnie prowadzają na całym świecie demokrację (jeśli tylko mają w tym kraju interes), o tyle Rosja bardzo chętnie zwalcza nacjonalizm (jeśli tylko ma w tym kraju interes). Słuszne zatem jest twierdzenie, że USA są światowym policjantem, ale Rosja jest zatem światowym milicjantem. Kończąc jednak warto dodać w pełni serio. Smutnym faktem jest to, że pomimo, iż ZSRR zakończył swój żywot już ponad 20 lat temu, to język i retoryka rosyjskiej władzy nie zmieniła się tak bardzo. Specjalnie nie napisałem, że chodzi konkretnie o Putina, gdyż problem nie dotyczy tylko jednej osoby. O ile Niemcy przeszły do II wojnie światowej denazyfikację to Rosja nigdy nie zaliczyła dekomunizacji. Teraz świat zaczyna coraz wyraźniej odczuwać tego skutki.

5 mar 2014

od stóp do głów




wspomniałem już o stopach?

ich procentowych udziałach, w ocenie

każdej świeżo poznanej i nieznanej,

jak w autobusie, a przez to zimnej,

jak grób takiego samego żołnierza.


Bo wiesz, miłość to wojna a seks to bitwa

mądrzysz do słuchawki, jakbym nie wiedział

że cytujesz Rammsteina. Ty chyba nie wiesz,

myląc z Paulo Coehlo. Taka jesteś łatwowierna, aż

trudno uwierzyć, że masz trzy fakultety jak Lamia Reno

z „Seksmisji”. Nie, nie wszystko kojarzy mi się seksem.


mam takie poczucie misji, gdy patrzę na noc

i na niej widniejesz. jesteś moją poranną rosą:

jeśli wiesz, co chcę powiedzieć. mam nosa do kobiet

A ty dalej swoje: każdy facet musi swoje wychodzić.


Ciągle to „swoje i swoje”. „nasze” stuka w zbyt

twardą skorupkę, co może jeszcze nasiąka, ale już trąci

myszką. Nie ma żadnych podtekstów. Nie chcę już wychodzić

na durnia. Teraz patrząc z góry

przepraszam. Za to, co ci zaraz zrobię

z głową.